Co o rynku kwiatów sądzi hurtownik?

Co o rynku kwiatów sądzi hurtownik?

Branża florystyczna jest bardzo specyficzna i mówiąc krótko, różni się zdecydowanie od innych branż. Pojawienie się na niej w charakterze detalistów wielu nowych podmiotów jest zjawiskiem bardzo pozytywnym, zwłaszcza dla hurtownika zdobywającego w ten sposób klientów, ale nietrudno zauważyć, że wielu z nich nie przetrwa za długo.

Nie rozumieją oni branży i często zgłaszają pretensje o rzeczy, które nie zostały przez nikogo zawinione. A już na pewno nie przez hurtownika. Dobrym podsumowaniem specyfiki rynku kwiatów jest jego porównanie do rynku farb. Jeśli ktoś handluje farbami, może zawsze zamówić więcej farby i trzymać ją w magazynie. Kwiatów nie da się jednak wyprodukować na zawołanie poprzez mieszanie surowców. Efekty ich produkcji też są niepewne. Cechą charakterystyczną wszystkich ofert na rynku hurtowym jest ich efemeryczność. Zazwyczaj są przedstawiane z dopiskiem „dzisiejsza” lub nawet „na chwilę obecną”.

Nie jest to zabieg marketingowy mające na celu skłonienie klienta do zakupu, ale informacja o tym, że w magazynach importerów w danej chwili są konkretne pozycje i jeśli teraz je się zamówi, mogą trafić do danej kwiaciarni, ale jeśli będzie się czekało kilka godzin, pewnie już ich nie będzie. Jest to spowodowane prostym faktem, że kwiaty cięte są towarem psującym się bardzo szybko. Nie da się go zgromadzić i zablokować na dłuższy czas, jak to jest ze wspomnianymi farbami. Ten sam aspekt ma wpływ także na inne elementy całego rynku. Jeśli jakiś kwiat zyska popularność, jego cena wzrośnie, dostępność spadnie, a produkcja na pewno nie zmieni się nawet w średniej perspektywie czasowej. Jeśli coś było kupowane przez ostatni miesiąc, wcale nie musi być dostępne dzisiaj. Bardzo wiele nieporozumień związanych jest zwłaszcza z kolorami kwiatów.

import kwiatów Kiedy zamówienie przychodzi później, hurtownik będzie zawsze się starał znaleźć najbliższy substytut, dzięki czemu będzie w stanie dostarczyć następnego dnia produkt możliwie spełniający wymagania kwiaciarni czy swoich innych klientów. Sami ogrodnicy często nie są w stanie zagwarantować odpowiednich kolorów, a do tego pogoda może płatać figle. Słoneczny tydzień zaleje rynek kwiatami, których nikt nie będzie kupował, po czym kolejny dzień deszczowy opróżni magazyny i podniesie ceny. Handlowcy muszą mieć zwyczajnie czas na wyszukanie towaru i jego zamówienie.

Import zawsze trzeba po prostu zorganizować. Oznacza to, że zamówienia robione w niedzielę dają ogromne pole do popisu, te z poniedziałkowego poranka w zasadzie pozwalają na spokojne przebieranie w ofercie, ale we wtorek magazyny są już może nie tyle opustoszałe, co w dużej mierze zarezerwowane. I należy tu pamiętać, że w każdym przypadku mowa jest o dostawie na początku przyszłego tygodnia. Problemem bywa też transport, ponieważ kwiaty są importowane zza granicy. Prosta usterka samochodu opóźni dotarcie kwiatów o kilka godzin, a zepsuty samochód może spokojnie przeczekać dwa dni w warsztacie. Takie rzeczy się zdarzają. Na koniec trzeba też podkreślić, że w naturze nie ma śnieżnobiałych róż i narzekanie na ich nieidealny odcień jest niepoważne.