Tulipanomania – historia bańki spekulacyjnej

Tulipanomania – historia bańki spekulacyjnej

Wejście na rynek florystyczny jest dla wielu przedsiębiorców momentem naprawdę traumatycznym Powoduje to naturalnie ogromna niestabilność cen kwiatów, do czego weterani się już przyzwyczaili, ale dla żółtodziobów jest to prawdziwe wyzwanie.

Nie ma w tym jednak nic dziwnego, ponieważ mamy do czynienia z normalnymi mechanizmami rynkowymi, które jednak są dość poważnie zachwiane przez znikomą elastyczność podaży kwiatów. Elastyczność popytu i podaży na kwiaty Rynek kwiatów przezywa prawdziwy boom w okresie walentynek. W tym czasie sprzedawcy są ograniczeni tylko swoimi możliwościami logistycznymi, a ceny szybują. Każdy w tym czasie chce zarobić i jest to normalne. W przypadku róż jest to dodatkowo stymulowane przez fakt, iż są to kwiaty stosunkowo nietrwałe, co ogranicza możliwości florystów. Bańka spekulacyjna na tulipanach Powyżej opisywane wahania cen związane są ze specyfiką rynku, nie ze spekulacją, ale ta oczywiście też ma miejsce.

Pierwsza wielka bańka miała miejsce w Holandii już w XVII wieku. Była to pierwsza bańka spekulacyjna w ogóle. Były to czasy, kiedy działała Kompania Wschodnio-indyjska, jej akcje były fenomenalną inwestycją, a niedawno sprowadzono do Holandii tulipany i perspektywy wzrostu tego rynku były oszałamiające. Bańka, która wtedy pękła, była tak ogromna, że od tamtej pory ekonomiści często określają inne bańki spekulacyjne mianem tulipanomanii. Gospodarczy sukces Holandii Kiedy ceny tulipanów zaczęły w Holandii gwałtownie rosnąć, nikt nie miał dla tego zjawiska konkretnego wytłumaczenia. Społeczeństwo bogaciło nieszybko, trwał złoty wiek kraju, więc nikt specjalnie nie wnikał.

rynek sprzedaży kwiatów Wszystkie inwestycje w Kompanię Wschodnio-indyjską przynosiły zyski. Można powiedzieć, że klimat inwestycyjny był znakomity, a prognozy na przyszłość niezwykle optymistyczne. Tulipany powoli stawały się symbolem kraju, ponieważ rozwijająca się klasa kupiecka budowała sobie okazałe domy i ich ogrody dekorowała tulipanami będącymi symbolem statusu. Wkrótce cebulka tulipana stała się wręcz dobrem inwestycyjnym, a najlepsze z nich osiągały cenę 2.5000 guldenów, co stanowiło dziesięcioletni dochód dobrego rzemieślnika lub wartość sporego gospodarstwa rolnego. Wzrost cen do poziomów niebotycznych trwał zaledwie 3 lata.

Narodziny towaru luksusowego W ten sposób tulipany stały się wielkim rynkiem, kupcy zaczęli się w nich specjalizować i określono konkretne odmiany o różnej wartości. Produkcja nowych cebul była jednak trudna, ponieważ korzystanie z nasion zazwyczaj dawało tulipany zupełnie inne od „rodzica”, a rozmnażanie cebul to proces długotrwały.

Największy problem w tamtym czasie spowodował wirus TBV, oczywiście zupełnie nieznany w XVII wieku, który paradoksalnie odpowiadał za powstawanie tulipanów o najbardziej poszukiwanej formie, ale mógł momentalnie zniszczyć całą plantację sprawiając, że biznes upadał. Wszystko to bardzo mocno ograniczało podaż, przez co nigdy nie nadążała ona za popytem, konkurencja po stronie popytowej szybko rosła, a taki stan rzeczy zawsze prowadzi bezpośrednio do pojawienia się bańki spekulacyjnej.